Legia Warszawa zremisowała bezbramkowo z Górnikiem Zabrze. To trzeci mecz z rzędu, w którym stołeczny zespół nie odniósł zwycięstwa. Bartłomiej Kalinkowski uważa jednak, że krytyka Marka Papszuna powinna uwzględniać wcześniejsze problemy drużyny. Swoje stanowisko przedstawił w programie Meczyki.pl.
Na początku roku Legia znajdowała się niemal w strefie spadkowej. W kolejnych miesiącach zespół poprawił położenie i dzięki wyrównanej Ekstraklasie mógł rywalizować o europejskie puchary. Kalinkowski przypomniał ten fakt, odpowiadając na zarzuty, że drużyna powinna obecnie wygrywać każde spotkanie.
„Miejmy jednak świadomość tego, z czego ledwo co wyszliśmy”, zaznaczył Bartłomiej Kalinkowski.
Plan Papszuna wymaga regularności
Ekspert zwrócił uwagę, że Legia prezentuje się inaczej u siebie i na wyjazdach. W Warszawie potrafi przejąć inicjatywę, natomiast poza domem częściej musi skupić się na tym, by nie przegrać. Remis z Górnikiem potwierdził, że zespół nie ma jeszcze narzędzi do pełnej dominacji w każdym meczu.
Według Kalinkowskiego taki obraz pasuje do założenia Marka Papszuna o średniej dwóch punktów na spotkanie. Legia powinna wygrywać u siebie, a w delegacjach unikać porażek. To prosty plan, ale jego wykonanie wymaga stabilniejszej formy niż ta z ostatnich kolejek.
„Legia teraz nie jest zespołem, który jest w stanie zdominować każdy mecz”, powiedział ekspert.
Najbliższe tygodnie pokażą, czy Legia odzyska regularność. Sam remis z Górnikiem nie rozwiązał problemów ofensywnych, ale też nie powinien przesłaniać poprawy położenia klubu względem początku roku.