GKS Katowice zmierzy się z MŠK Žilina w czwartkowym wyjazdowym meczu w ramach drugiej rundy eliminacji Ligi Konferencji UEFA. To pierwszy raz od 23 lat, kiedy GieKSa wraca do europejskich rozgrywek, co jest historycznym wydarzeniem dla klubu i jego kibiców.
Ostatnie występy katowickiego klubu w europejskich pucharach miały miejsce jesienią 2003 roku. Od tamtej pory GKS musiał przetrwać spadki do niższych lig, by obecnie, pod wodzą trenera Rafała Góraka, ponownie zagrać na najwyższym poziomie. Piąte miejsce w zeszłorocznej Ekstraklasie rozpaliło nadzieje fanów na dalsze sukcesy.
Przeciwnikiem drużyny z Katowic będzie MŠK Žilina, siedmiokrotny mistrz Słowacji. Choć Słowacy nie poradzili sobie w pierwszej rundzie eliminacji Ligi Europy z Hajdukiem Split, dysponują młodym i energicznym zespołem. Ciekawostką jest obecność polskiego piłkarza Fabiana Bzdyla w ich składzie, który otwarcie zapowiada, że nie zamierza ułatwiać zadania drużynie z Katowic, ale podchodzi do niej z szacunkiem.
"Zrobię wszystko, żeby GKS Katowice nie awansował, ale podchodzę do rywalizacji z dużym szacunkiem" - powiedział przed meczem Bzdyl.
Trener Rafał Górak musi zmierzyć się z problemami kadrowymi. Brak kontuzjowanych Mateusza Kowalczyka i Damiana Rasaka wymusi zmiany w składzie. Swoje szanse mogą otrzymać nowi zawodnicy, tacy jak Szymon Bartlewicz i Bartosz Wolski, pozyskani w letnim oknie transferowym.
"Wiemy na co nas stać. Europejskie puchary to dla nas wielkie wyróżnienie, nobilitacja, ale również ogromna odpowiedzialność. Tak do tego podchodzimy" - zaznaczył trener Górak.
Mecz w Żylinie odbędzie się na Štadión pod Dubňom, natomiast rewanż zaplanowano na 30 lipca w supernowoczesnej Arenie Katowice, gdzie kibice stworzą niezapomnianą atmosferę.
Źródło: Transfery.info, Onet.pl, Łączy Nas Piłka