Liverpool przegrał z Arsenalem 0:1 w meczu Premier League. Andoni Iraola uważa, że jego zespół powinien otrzymać rzut karny po pociągnięciu Alexandra Isaka za koszulkę.
Do zdarzenia doszło w pierwszej połowie. Jurrien Timber zatrzymał Isaka, gdy ten próbował dojść do dośrodkowania Bradleya Barcoli. Andy Madley nie odgwizdał przewinienia, a VAR nie zalecił zmiany decyzji.
Sky Sports podało, że Isak nie upadł po kontakcie. Iraola przyznał, że właśnie dlatego sytuacja może być dla piłkarzy problemem w kolejnych meczach.
„To, że w ogóle pytacie, czy powinien upaść, pokazuje problem. Gdyby upadł, podyktowaliby rzut karny w stu procentach”, powiedział trener Liverpoolu.
Arsenal prowadził od 16. minuty po golu Kaia Havertza. Liverpool oddał 17 strzałów, ale nie trafił ani razu w światło bramki. Goście utrzymali wynik do końca i wygrali na Anfield pierwszy raz od 14 lat.
Iraola odniósł się także do drugiego starcia w polu karnym, w którym Cody Gakpo został zatrzymany przez Christosa Tzolisa. W jego ocenie ten kontakt nie zasługiwał na jedenastkę. Po dziewiątej kolejce Arsenal wyprzedza Manchester City o trzy punkty, a Liverpool traci do lidera dziewięć punktów.
Decyzja przy Isaku pozostanie przedmiotem dyskusji, ale wynik wskazuje również na problem Liverpoolu z finalizacją akcji. Przewaga w liczbie strzałów nie przełożyła się na celne uderzenie, a to ograniczyło znaczenie kontrowersyjnej sytuacji z pierwszej połowy.