Reprezentacja Francji znalazła się w centrum politycznej dyskusji po ogłoszeniu składu na Mistrzostwa Świata. Kylian Mbappé ostro skrytykował skrajnie prawicowe ugrupowania, co wywołało reakcję polityków.
Napięcia na linii sport-polityka miały swoje początki już podczas Euro 2024. To wtedy Mbappé i jego koledzy z drużyny zabierali głos w społeczno-politycznych kwestiach. Temat wrócił do publicznej debaty po wypowiedziach piłkarza dla Vanity Fair.
Mbappé wyraził swoje obawy dotyczące możliwych zmian w kraju spowodowanych rosnącymi wpływami skrajnej prawicy. „To mnie dotyka, ponieważ wiem, co to oznacza i jakie konsekwencje może mieć dla mojego kraju” - powiedział we wspomnianym wywiadzie.
Polityczna dyskusja nabrała tempa po sukcesie Rassemblement National w pierwszej turze wyborów parlamentarnych. Jordan Bardella, typowany jako kandydat w przyszłorocznych wyborach prezydenckich, odniósł się do wypowiedzi Mbappé na portalach społecznościowych.
Didier Deschamps, selekcjoner francuskiej reprezentacji, stanął w obronie swojego zawodnika. Podkreślił, że piłkarze mają prawo do własnych opinii i wolność wypowiedzi. „Nie będę oceniać zawodników. Mają wolność wypowiedzi, tak jak moi zawodnicy.” - dodał Deschamps.
Źródło: GFFN