Micah Richards skomentował werdykt niezależnej komisji w sprawie Manchesteru City. Były zawodnik klubu nie krył emocji po ustaleniach dotyczących naruszeń finansowych.
W oficjalnym komunikacie Premier League potwierdzono, że Manchester City został uznany za winnego poważnych naruszeń przepisów w dziewięciu sezonach, od 2009/10 do 2017/18. Komisja wskazała na pozorne umowy z partnerami komercyjnymi, błędne sprawozdania i przekroczenie limitów wydatków Premier League oraz UEFA.
Według ustaleń ligi działania te miały sztucznie zwiększyć przychody i zmniejszyć koszty o ponad 900 milionów funtów. Trzy z czterech zarzutów dotyczących braku współpracy z dochodzeniem również zostały uznane.
„To było absolutnie druzgocące”
Richards mówił o sprawie w podcaście „The Rest Is Football”. "Zobaczyłem słowa użyte przez Premier League, dotyczące pozornych umów, i poczułem się absolutnie zdruzgotany" - powiedział były piłkarz Manchesteru City.
Dodał, że od 14. roku życia był związany z klubem i spełnił w nim swoje największe sportowe marzenie. Dlatego informacje zawarte w decyzji komisji odebrał bardzo osobiście.
Były reprezentant Anglii zaznaczył również, że sprawa nie ma jeszcze ostatecznego finału. Manchester City może odwołać się od werdyktu do 2 października, a sankcja zostanie rozpatrzona w oddzielnym postępowaniu. Kwestia kary dla klubu pozostaje więc otwarta.
Wcześniejszy materiał o samym werdykcie nie przesądzał o wymiarze sankcji. Reakcja Richardsa pokazuje natomiast, jak mocno decyzja wpłynęła na osoby związane z klubem.