Gianluigi Donnarumma, bramkarz Włoch, nie ukrywał wzruszenia po tym, jak reprezentacja przegrała z Bośnią i Hercegowiną w decydujących rzutach karnych. To trzecia z rzędu nieudana próba awansu na Mistrzostwa Świata.
Początek spotkania był obiecujący. Moise Kean strzelił gola w 15. minucie, co dało Włochom przewagę. Niemniej jednak, w 79. minucie wyrównał Haris Tabakovic. Podczas serii rzutów karnych nerwy były kluczowe - Pio Esposito i Bryan Cristante nie trafili, co ostatecznie przesądziło o wyeliminowaniu drużyny.
"Po meczu płakałem ze zrozumiałych względów" - wyznał Donnarumma. Nie kryje żalu, że nie udało mu się pomóc drużynie awansować.
Przegrana sprowokowała demonstracje przed siedzibą FIGC, gdzie prezydent Gabriele Gavina musi zmierzyć się z rozgoryczeniem fanów. Mimo rozczarowania Donnarumma nawołuje do działania:
"Musimy mieć siłę, by zacząć od nowa" - zachęca Gianluigi Donnarumma.
Teraz przed Włochami stoi wyzwanie odbudowy drużyny. Czy zdołają wrócić na międzynarodowe salony?
Źródło: RMA Tram